RSS
 

Notki z tagiem ‘obrzedy’

Halloween … czy Dziady?

29 paź
  Nie będę znów rozpisywać się o tym, podaję więc link do postu z 2009 r. na temat Dziadów.
Wszak Halloween to zwyczaj celtycki, a my jesteśmy Słowianami i święćmy słowiańskie święta – skoro już tak bardzo chcemy bawić się w pogańskie zwyczaje.
Karaboszki - maski symbolizujące duchy zmarłych

Karaboszki – maski symbolizujące duchy zmarłych

 

Drukuj

Poleć znajomemu
Za Rodzimy Kościół Polski   
 

Dziady to święto szczególne – w ten magiczny czas, gdy świat
żywych i martwych dzieli szczególnie cienka granica, staramy się
zapewnić duchom przodków strawę i napitek, a przede wszystkim ciepło
ognisk. Co więcej, podczas tej wyjątkowej nocy, to właśnie żywi oddać
mogą największą przysługę zagubionym duszom – wskazać drogę do Nawii.
Przypomina nam to jedno z ważniejszych przesłań naszej rodzimej wiary –
nie tylko duchy mogą oddać przysługę żywym ale i żywi duchom… Dzięki
temu, że jedni i drudzy istnieją w wiecznym, nieskończonym i
nieograniczonym Świętowicie…

Kult zmarłych istniał zawsze,
wiara w życie pośmiertne jest rówieśnicą ludzkości. To więcej niż wiara,
to przeświadczenie, wrodzony instynkt. Święto Zmarłych czyli dzień
poświecony ich pamięci obchodzony był przez ludy Słowiańskie kilka razy w
roku, przy czym najważniejsze przypadało pierwotnie w okresie
kwietniowym.

Kościół Katolicki został zmuszony zaakceptować
(zresztą nie po raz pierwszy próbując zaanektować to, czego do końca nie
był wstanie “wykorzenić”) święto jesienne, ustalając je na konkretny
dzień – 2 listopada. Cześć i pamięć dla zmarłych była bowiem szczególną
cechą Słowian i ich rodzimych zwyczajów.

Szczątki dawnych świąt
przetrwały nawet do początków ubiegłego wieku. Znane były dość
powszechnie jeszcze w latach 30-tych specjalne rodzaje pieczywa, które
rozdawano ubogim (zazwyczaj jako zapłatę za modlitwę w intencji
zmarłych), a pierwotnie przeznaczone były dla dusz. Podobno były takie
okolice w kraju gdzie przywożono całe wozy chleba, który rozdzielano za
dusze konkretnych zmarłych. “Był zwyczaj, że w Dzień Zaduszny gospodarze
przywozili na wozie kilkadziesiąt bochenków chleba żytniego i pszennego
podłużnych, i takowy chleb na cmentarzu kościelnym rozdawali ubogim z
warunkiem, aby ciż ubodzy odmawiali pacierze za dusze wskazanych im po
nazwisku lub imieniu zmarłych, do czego wzywali ich mówiąc np. za duszę
Andrzeja cieśli z potomstwem; za duszę Jana i Teofili; za duszę Idziego i
Idziny; za duszę Barnaby i jego baby; za duszę Margośki; za dusze puste
(tj. opuszczone, zapomniane, które nie mają nikogo, co by się za niemi
upomniał)”. W umocnienia się pozycji KRK lud wiejski wierzył, że w noc
poprzedzającą Dzień Zaduszny powstaje w kościele wielka jasność i
wszystkie duszyczki modlą się przed wielkim ołtarzem. Chwila ta nastaje o
samej północy, po czym każda dusza przybywa do swej rodziny w domowe
progi.

Na równi ze światem antycznym nasi przodkowie wierzyli, że
pewna część zmarłych zazdrości żywym pozostawania na ziemi. Usiłowano
ich przekupywać darami składanymi do grobu. Daremne to były zabiegi!
Świat duchów wkraczał w świat żywych na każdym kroku. "Dziady" zajmowały
najświetniejszy kąt izby, chowały się w blacie stołu, domagając się dla
siebie szacunku. Stąd też uderzenie pięścią w stół było uważane za
rzecz gorszącą, ale w razie zagrożenia gospodarz stukał palcem w spód
stołu, budząc w ten sposób czujność "dziadów" i prosząc je o ochronę
przed nieszczęściami.

Jeszcze w XIX wieku, zwłaszcza na
wschodnich krańcach Polski, na pograniczu litewskim i białoruskim, dość
powszechnie odprawiane były obrzędy ku czci zmarłych, zwane "Dziadami".
Uroczystość sięga czasów pogańskich i nazywała się kiedyś
przypuszczalnie ucztą Kozła, w której przewodził Koźlarz, Guślarz poeta
oraz kapłan. Wyobraźnia ludowa w tym dniu tak dalece ożywiała zmarłych,
że stawiano na grobach nie tylko pieczywo, ale i kaszę, miód, jajka.
Często urządzano na grobach ucztę, w której brali udział krewni
zmarłego. Resztki potraw pozostawiano żebrakom. Drugim obok “karmienia
dusz” akcentem tego święta było palenie ogni. Początkowo zapalano
ogniska na rozstajnych drogach, aby wskazywały kierunek wędrującym
duszom. Przy tych stosach zziębnięte dusze mogły się też ogrzać. Od
XVI/XVII w. ogniska te zaczęto palić na cmentarzach – stąd dzisiejsze
świeczki i znicze na mogiłach.

W innych regionach “Dziady”
odwiedzające swe rodzinne domy ugaszczano gorącym, parującym posiłkiem
przy czym nie mogło przy stole zabraknąć miejsca dla żadnego z przodków.
Gdy owa uczta odbywała się w domu, po powrocie z cmentarza; wieczorem
gospodarz trzykrotnie obchodził chatę niosąc przed sobą bochenek chleba,
a usadowiona w oknie gospodyni wypowiadała rytualne słowa:
- Kto idzie?
- Sam Bóg – odpowiadał gospodarz.
- Co niesie?
- Boski dar.

Po
tych formułkach gospodarz wchodził do izby, wraz z domownikami odmawiał
modlitwę i wszyscy zasiadali do stołu. Bywało, że podczas wieczerzy
łyżka spadła pod stół. Zgromadzeni przy posiłku patrzyli wówczas na
siebie z lękiem, ale i porozumiewawczo, wiedząc, że to “święci porwali
łyżkę z rąk, nie trzeba jej podnosić. Niechaj oni jedzą, skoro są
głodni”. A jeśli ktoś niewtajemniczony sięgał ręką pod blat, to powinien
był na miejsce łyżki położyć kawałek chleba. Przed udaniem się na
spoczynek rodzina raz jeszcze klękała do modlitwy w świętym kącie izby.
Po raz ostatni tego dnia odmawiano modlitwy za zmarłych przodków.
Gospodynie zamiatały izby, słały białe ręczniki albo obrusy na stołach i
kładły chleb, sól i nóż, aby zmarli odwiedzający w tę noc chałupę nie
odeszli głodni.

Kościół katolicki starał się wykorzenić te
zwyczaje, ale w efekcie świętowano Dziady potajemnie w domach
opuszczonych niedaleko cmentarzy. Zastawiano w nich uczty z różnego
rodzaju dań, trunków, owoców i wywoływano dusze zmarłych, rzucając za
każdym imieniem nieco jadła w ogień. Cel był tak poważny i święty, iż
obrzędy te przemawiały bardzo głęboko do ludzkiej wyobraźni. Wierzono,
że zmarli zwołani przychodzą, że posilają się jak niegdyś. Ta jedna,
jedyna noc pozwala duchom stać się podobnymi do żywych. Zostawiano więc
na noc otwarte furtki, uchylone drzwi do domu, aby duchy mogły bez
najmniejszych przeszkód przekroczyć progi swych dawnych domostw.

Bibliografia:
Halina Godecka
Ewa Ferenc-Szydełkowa

 

Linki

29 paź
Mitologia słowiańska - www.fronsac.pl

[slowianie.republika.pl]
 
 

Szczodre Gody c.d.

28 gru

Czas zamknął krąg, by rozpocząć na powrót swój bieg.

Tam, gdzie Światło po raz kolejny zwycięża Ciemności,

znów jest miejsce na Nadzieję, szansa na lepsze Jutro…

Ziszczenia owych Nadziei życzę nie tylko sobie samej,

ale i Wam wszystkim… Szczodrych Godów!

 

 

…gdzieniegdzie znane również pod nazwą Zimowego Staniasłońca, przypadało na moment zimowego przesilenia, które w dalekiej przeszłości, również na ziemiach słowiańskich, uznawano za początek nowego roku słonecznego, a także obrzędowego i wegetacyjnego. Od tego momentu, po przeminięciu najdłużej trwającej nocy w roku, noce stawały się coraz krótsze, a dni dłuższe, co postrzegano jako zwycięstwo światła nad ciemnością. Słońce znów zaczynało odzyskiwać panowanie nad światem, co napawało ludzi radością i optymizmem.

Przesilenie zimowe poświęcone było także zmarłym przodkom. Na cmentarzach palono ogniska, by zmarli mogli się przy nich ogrzać, a w domostwach organizowano rytualne uczty na ich cześć. Tego dnia odprawiano też wróżby i przewidywano pogodę na dwanaście kolejnych miesięcy. Na Śląsku praktykowano zwyczaj stawiania snopa żyta w kącie izby i ścielenia słomy pod nakryciem stołu, najprawdopodobniej po to, by zapewnić urodzaj w nadchodzącym nowym roku. Temu pierwotnemu słowiańskiemu zabiegowi magicznemu nadano z czasem chrześcijańską interpretację i w wielu domach nadal się go praktykuje w wieczór wigilii chrześcijańskiego „Bożego Narodzenia”. Wiadomo też na przykład, że wyraz „kolęda” oznaczał pierwotnie radosną pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania znajomych gospodarzy w noc przesilenia zimowego.

Powiązań „Bożego Narodzenia” ze Świętem Godowym jest zresztą znacznie więcej.

Chrześcijanie obchodzą dzień narodzin swojego zbawiciela 25 grudnia, nie mając ku temu żadnych podstaw biblijnych. Wręcz przeciwnie – ów dzień jako dzień przyjścia na świat Chrystusa wyklucza między innymi fragment Ewangelii opisujący, że podczas narodzin Jezusa w Betlejem „byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim” (Łk.2:8). Co oznacza, że wyklucza to okres od listopada do lutego, ponieważ w tych miesiącach pasterze trzymali owce pod dachem, ze względu na chłody i deszcze pory zimowej.

 

 

Szczodre Gody, czyli jak to kiedyś bywało

28 gru

Święto Godowe

Za Wikipedią

Godowe Święto, Szczodre Gody, Święto Zimowego Staniasłońca – pradawne święto Słowian, przypadajace na okolice przesilenia zimowego (21-22 grudnia). Obchodzone przez wszystkie współczesne grupy rodzimowiercze w Polsce (gdyż jest jednym z czterech głównych świąt solarnych)[1][2].

Oryginalnie święto trwało kilka lub kilkanaście dni. Przez słowiańskich rodzimowierców (zarówno w przeszłości jak i obecnie)
uznawane jest za początek nie tylko nowego roku słonecznego, ale też
liturgicznego oraz wegetacyjnego. Zwycięstwo światła nad ciemnością
symbolizuje moment, w którym zaczyna przybywać najkrótszego (jak dotąd) dnia w roku, a najdłuższej nocy ubywać. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, SwarógSłońce
znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl się zamyka -
odchodzi stary rok (Stare Słońce umiera), a nowy rozpoczyna się – rodzi
się (lub odradza) Nowe (młode) Słońce[3][4].

W mowie dawnych Słowian słowo "god" oznaczało "rok". Oryginalnie
nazwą "gody" określano czas przejściowy pomiędzy starym i nowym rokiem
(czas "styku" starego i nowego godu – stąd nazwa miesiąca "styczeń").
Wszystkie ludy indoeuropejskie (i nie tylko) posiadają mity o
narodzinach (odrodzeniu) Słońca (lub odpowiadającego mu boga). Czas
tego odrodzenia archetypowo zawsze przypada na okres końca grudnia,
okolice przesilenia zimowego (co jest zrozumiałe, gdy weźmie się pod
uwagę mitotwórczą siłę wielowiekowych obserwacji "odradzającego się" w
tym czasie na niebie słońca, które we wszystkich kulturach tradycyjnych
utożsamiane było z odpowiednimi bóstwami). Na okres przesilenia
zimowego przypadały przykładowo największe święta pogańskiego Rzymu (Sol Invictus, Saturnalia).

Staropolską nazwą świąt Bożego Narodzenia były właśnie "Gody". Taka
nazwa do dzisiejszego dnia funkcjonuje jeszcze w polskim folklorze oraz
w języku kaszubskim ("Gòdë"), czeskim ("Štědré Hody") i łużyckim. W
Polsce nazwy "Gody" inteligencja przestała używać w osiemnastym wieku,
termin pozostał jednak wciąż żywy wśród ludu. Przetrwał w wielu znanych
do dzisiaj przysłowiach (w swojej Księdze Przysłów Adalberg podaje
tradycyjne 23 przysłowia dotyczące Godów).

Terminem "Gody" określano czas od dzisiejszego Bożego Narodzenia do
święta Trzech Króli. Wszystkie wieczory pomiędzy tymi świętami nazywano
"świętymi", co jest pozostałością po rozciągniętych w czasie
oryginalnych Szczodrych Godach ("szczodrych wieczorach"). Podczas
trwania Godów zaprzestawano wszelkiej pracy fizycznej i spędzano czas
na wzajemnych odwiedzinach, przyjmowaniu gości, obdarowywaniu się
prezentami i śpiewaniu tradycyjnych, starych pieśni. Duchowieństwo
chrześcijańskie, nie mogąc wyplenić tych zwyczajów wśród prostego ludu
(który w sprawach obyczaju i tradycji jest zawsze bardzo
konserwatywny), umiejętnie zmieniło ich znaczenie zastępując je
jasełkami i śpiewaniem kolęd o narodzeniu Chrystusa (co lud przyjął
łatwo, gdyż postać Chrystusa zastąpiła w prostej mentalności
boga-Słońce, którego narodziny lud świętował w czasie Godów od wieków).
Tradycją tego wieczoru było rozdawanie (początkowo tylko dzieciom i
krewnym) upominków i tradycyjnych pierogów zwanych "szczodrakami".
Zwyczaj ten dzisiaj przerodził się w tradycję obdarowywania prezentami
bliskich w Wigilię. Szczodry wieczór kończył wspomniany wyżej czas
"świętych wieczorów" (od Bożego Narodzenia do Trzech Króli)[5].

Czas Szczodrych Godów jest czasem przejściowym – pod wieloma
względami. Jest to czas śmierci starego słońca i narodzin młodego,
końca poprzedniego roku i początku nowego. Gody obchodzone były w
sposób wesoły – czas spędzano na ucztach, zabawach i radowaniu się
(symbolika nadziei na rychły powrót ciepłych dni i koniec bardzo
trudnej dla ludu zimy – koniec czasu śmierci, rozpoczęcie czasu
obrastania nowego Słońca w siłę). Stąd przesunięcie pola semantycznego
terminu "gody" do dzisiejszej terminologii, w której słowa "gody",
"godowanie", "godny" oznaczają bogate uczty i biesiady (w szczególności
weselne) i doniosłą (echo sakralności) wspaniałość[1][6].

U Słowian przesilenie zimowe poświęcone było także duszom zmarłych
przodków. By dusze zmarłych mogły się ogrzać palono na cmentarzach
ogniska i organizowano rytualne uczty (z którymi w późniejszym okresie
przeniesiono się do domostw). Był to też szczególny czas na odprawianie
wróżb mogących przewidzieć przebieg przyszłego roku np. pogodę i
przyszłoroczne zbiory.

W pewnych regionach (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby ostatniego zżętego snopa[3][2]
żyta. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej
jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż
do wiosny. To właśnie z nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa
należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew

Innym zwyczajem była kultywowana szczególnie w południowej Polsce
(na Podhalu, Pogórzu, Ziemi Sądeckiej i Krakowskiej oraz ponownie na
Śląsku) tzw. podłaźniczka
– udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny wieszana pod sufitem.
Powszechne było też ścielenie słomy lub siana pod nakryciem stołu…
Wszystko to czyniono dla zapewnienia przyszłorocznego urodzaju. Na
przełomie XVIII i XIX wieku tradycję dekorowania snopa żyta (orzechami,
jabłkami, drewnianymi ptaszkami i figurkami z ciasta) niemal całkowicie
zastąpił przybyły z Niemiec zwyczaj dekorowania choinki (która to ostatecznie, stała się niejako symbolem innego święta jakim jest chrześcijańskie Boże Narodzenie). Wiele pierwotnych słowiańskich zabiegów magicznym (w tym np. wspomniane już ścielenie słomy lub siana pod obrusem)
nadal powszechnie jednak praktykowana jest w wielu domach po dziś
dzień, choć z czasem nadano im chrześcijański wydźwięk i interpretację
- również wyraz "kolęda" pierwotnie oznaczał radosną pieśń noworoczną,
śpiewaną podczas odwiedzania znajomych gospodarzy w noc przesilenia
zimowego (inna etymologia wiąże słowo "kolęda" z przeniknięciem na
obszar słowiańszczyzny łacińskiego słowa calendae, którym
określano początek nowego roku – taka interpretacja jest zgodna z
przytoczonym w poprzednich akapitach etymologii nazwy "Gody")[3][6].

Powiązań "Bożego Narodzenia" ze Świętem Godowym na terenie Polski
jest zresztą znacznie więcej. Chrześcijanie obchodzą dzień narodzin
swojego zbawiciela 25 grudnia, choć jeszcze w III wieku obchodzono go 6
stycznia – dopiero w okresie późniejszym pojawiła się data 25 grudnia
(pierwszy raz wzmiankowana w 336 roku). Przyczyniło się do tego
obchodzone wówczas w Rzymie, również pogańskie święto przesilenia zimowego poświęcone rzymskiemu bogu słońca Sol Invictus
(Słońcu Niezwyciężonemu). Cesarz Konstantyn, po przyjęciu wiary
chrześcijańskiej przyjął termin święta pogańskiego na święto
chrześcijańskie (co zresztą w analogiczny sposób uczyniono przyjmując symbolikę krzyża)[3][7].

Ważnym elementem pradawnych Szczodrych Godów było rytualne
obchodzenie domów z figurą symbolizującą nowonarodzone (w dzień
przesilenia) Słońce. Zwyczaj ten zmieszał się z mitologią
chrześcijańską, dając różne wersje przypowieści zwiastowania gwiazdą
betlejemską, zwyczaj wyglądania pierwszej gwiazdy, a także bardzo ważny
atrybut obchodzących domy kolędników – gwiazdę[1][7].

Przypisy

  1. 1,0 1,1 1,2 Rodzimowierczy portal informacyjno-kulturalny
  2. 2,0 2,1 Aleksander Bruckner – Dzieje kultury polskiej, 1931 Kraków
  3. 3,0 3,1 3,2 3,3 Rodzimy Kościół Polski
  4. red. Lech Leciejewicz – Mały słownik kultury dawnych Słowian, Warszawa 1972
  5. Borys A. Uspieński – Kult św. Mikołaja na Rusi, Lublin 1985, ISBN 83-00-00309-6
  6. 6,0 6,1 Kazimierz Moszyński – Kultura ludowa Słowian, Kraków 1929
  7. 7,0 7,1 Anna Zadrożyńska – Powtarzać czas początku, Warszawa 1985, ISBN 83-209-0428-5
 

Tradycje świateczne

22 gru

Podejdę do tego tematu trochę inaczej – będzie to o tym, skąd wzięły sie nasze tradycje świąteczne.

  1. Zwyczaj podawania 12 potraw na stole wigilijnym bierze swój początek w obrzędach przedchrześcijańskich, polegających na składaniu podziękowania bogom za wszystko to, czym obdarzyli gospodarzy przez 12 miesięcy roku.
  2. Dekorowanie domostwa gałązkami jemioły podczas Bożego Narodzenia ma związek z tradycjami pogańskimi – w starożytnej Brytanii wierzono w magiczną moc tej rośliny i używano jej do ochrony przed złymi mocami. W średniowieczu Kościół zakazywał używania jemioły do dekoracji świątecznych.
  3. Powszechne wśród pogańskich mieszkańców Europy oddawanie czci drzewom zachowało się po ich przejściu na chrześcijaństwo pod postacią zwyczajów polegających na dekorowaniu domu i obejścia zielonymi gałązkami (dla odstraszenia złych mocy) oraz przygotowywaniu drzewka dla ptaków – stąd wzięła się tradycja przystrajania "bożonarodzeniowej" choinki.
  4. Prastary zwyczaj stawiania snopa i ścielenia słomy na stole pod nakryciem, mający zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku, wywodzi się z rozpowszechnionego niegdyś w Europie kultu agrarnego. Z czasem nadano mu chrześcijańską interpretację – snopy zboża miały przywodzić na myśl stajenkę w Betlejem, miejsce narodzin Jezusa.

Czy istnieje coś takiego, jak czysta w formie tradycja chrześcijańska, czy wszystkie zwyczaje zapożyczono od pogańskich ludów, by łatwiej przeciągnąć je na swoją strone?

 

Katarzynki

27 lis


A to tak dla odmiany w ramach przypominania starych obrzędów

Katarzynki – żeński odpowiednik andrzejek. W nocy z 24/25 listopada, tj. w wigilię św. Katarzyny, odbywają się wróżby młodych mężczyzn dotyczące ożenku i poszukiwania partnerki[1]
. Prawowite męskie "święto" zostało zapomniane na rzecz
spopularyzowanego na zachodzie święta panien – zwanego andrzejkami,
kiedy to kobietom poszukującym partnera mają się spełniać pomyślne
wróżby.


   Święta Katarzyna to patronka cnotliwych kawalerów, którzy pragną
poznać pannę i w przyszłości wejść w szczęśliwy związek małżeński.
Największe nasilenie kultu świętej przypadło na okres średniowiecza.

Wybrane wróżby i wierzenia ludowe

  • Kawalerowie przed wszelkimi wróżbami zgodnie recytowali wierszyk ku pomyślności wróżb:
Hej! Kasiu, Katarzynko
Gdzie szukać Cię dziewczynko
Wróżby o Ciebie zapytam
Czekaj – wkrótce zawitam
Bawmy się więc w Katarzyny
Szukajcie chłopaki dziewczyny
Zapytać więc trzeba wróżby
A nuż potrzebne już drużby
  • "W noc świętej Katarzyny pod poduszką są dziewczyny" – to
    porzekadło towarzyszyło wkładaniu pod poduszkę dziewczęcych
    przedmiotów, części garderoby czy ptasiego pióra mających sprowadzić
    proroczy sen o przyszłej narzeczonej, bądź karteczek z pierwszymi
    literami imion lub całymi żeńskimi imionami – które zaraz po
    przebudzeniu miały być wylosowane. Towarzyszyć temu mógł wierszyk:
Wskaż proszę wróżbo wybrankę
Żonę i przyszłą kochankę
Wyciągam karteczki cztery
Są jej imienia litery
  • Wróżenie z kubków polegało na losowaniu ukrytych pod nimi
    przedmiotów symbolizujących ożenek (np. obrączka), przypływ majątku
    (np. monety), dobrą pracę (zboże), chwilowy zastój (pusty kubek).
    Losowaniu towarzyszyć może wierszyk:
Kasiu daj znać, co się będzie ze mną dziać

Przypisy

Katarzynki

 

Andrzejki

27 lis

Andrzejki (znane też jako Jędrzejki lub Jędrzejówki) – wieczór wróżb odprawianych w nocy z 29 na 30 listopada, w wigilię świętego Andrzeja, patrona Szkocji, Grecji i Rosji. Pierwsza polska wzmianka literacka o nim pojawiła się w 1557 za sprawą Marcina Bielskiego[1].

 

            

           

 

Niektóre andrzejkowe wróżby i zabiegi magiczne

Indywidualne

  • dziewczyny wysiewały w garnkach lub na skrawku pola ziarna lnu i
    konopi, które zagrabiano męskimi spodniami, w nadziei, że sprowadzi to
    do domu kandydata na męża (Kresy Wschodnie)
  • jeśli dziewczyna pościła przez cały dzień i modliła się do świętego
    Andrzeja, to we śnie mógł ukazać się jej przyszły ukochany (powszechne)
  • jeśli ucięta przez pannę w dniu świętego Andrzeja gałązka wiśni lub czereśni zakwitła w wigilię Bożego Narodzenia, dziewczyna mogła liczyć na rychłe pójście za mąż (powszechne)

Zbiorowe

  • losowanie przedmiotów o symbolicznym znaczeniu np. listek oznaczał
    staropanieństwo, obrączka lub wstążka z czepka – bliski ślub, różaniec
    – stan zakonny
  • wylewanie wosku na zimną wodę (często przez klucz) i wróżenie z
    kształtu zastygłej masy lub rzucanego przez nią cienia sylwetki
    przyszłego wielbiciela, akcesoriów związanych z jego zawodem itp.
  • ustawianie od ściany do progu jeden za drugim butów zgromadzonych
    dziewczyn: ta której but pierwszy dotarł do progu miała jako pierwsza
    wyjść za mąż
  • strona od której zaszczekał pies miała być tą, z której nadejdzie przyszły oblubieniec
  • dziewczyny rzucały psu kulki z ciasta oznaczające wybranych chłopców i czekały, którą zje jako pierwszą
  • dziewczyny ustawiały się w koło i wpuszczały do środka gąsiora z
    zawiązanymi oczami; dziewczyna do której gąsior najpierw podszedł (albo
    skubnął) – jako pierwsza miała wyjść za mąż (wróżba znana na Kujawach i w Małopolsce)[2].
  • dziewczyny kładły na ławie placki posmarowane tłuszczem i
    sprowadzały psa; ta dziewczyna, której placek został najpierw zjedzony
    jako pierwsza miała wyjść za mąż (wróżba znana na Mazowszu)[2].
  • uczestnicy zabawy pisali imiona na kartkach: imiona dziewczyn na
    jednej kartce a imiona chłopców na drugiej. Potem dziewczyna przychodzi
    i bierze szpilkę, i przekłuwa z czystej strony kartkę z imionami
    chłopców tak, żeby nie widziała. I to imię chłopca, co je przekłuje ten
    chłopak, którego imię przekłuwa, to z chłopcem o takim imieniu wyjdzie
    za mąż. I tak samo z chłopcami, tylko że przekłuwają kartkę z imieniem
    dziewczyn (wróżba nowoczesna, znana w całej Polsce)

W  Szkocji jako święto bankowe hucznie obchodzony jest dzień świętego Andrzeja, tj. 30 listopada, tam czci się go hucznie jedząc i pijąc.

Dzień ten przypada na końcu lub na początku roku liturgicznego, a więc na czas przełomu szczególnie sprzyjającego magicznym obrzędom. Andrzejki są specjalną okazją do zorganizowania ostatnich hucznych zabaw przed rozpoczynającym się adwentem.

Niegdyś wróżby
andrzejkowe miały charakter wyłącznie matrymonialny i przeznaczone były
dla niezamężnych dziewcząt (męskim odpowiednikiem andrzejek były katarzynki).
Początkowo andrzejki traktowano bardzo poważnie, a wróżby odprawiano
tylko indywidualnie, w odosobnieniu; w czasach późniejszych przybrały
formę zbiorową, organizowaną w grupach rówieśniczych panien na wydaniu,
zaś współcześnie przekształciły się w niezobowiązującą zabawę
gromadzącą młodzież obojga płci.

Pochodzenie andrzejkowych wróżb matrymonialnych nie jest do końca znane – niektórzy autorzy wskazują na starożytną Grecję, podkreślając podobieństwo źródłosłowu imienia Andrzej (Andress) i greckich słów aner, andros oznaczających męża, mężczyznę; inni odwołują się do kultu starogermańskiego boga Freyera, dawcy bogactw, bóstwa miłości i płodności.

Przypisy

  1. Andrzejki.
  2. 2,0 2,1 Czesław Witkowski, Doroczne polskie obrzędy i zwyczaje ludowe, wyd. Muzeum Etnograficzne w Krakowie, 1965 Kraków, s. 53.

Bibliografia

  • Ogrodowska, B. (2001) Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce. Mały słownik. Warszawa: Verbinum
  • Chwalba, A. (red.) (2005) Obyczaje w Polsce. Od średniowiecza do czasów współczesnych. Warszawa: PWN
  • Czesław Witkowski, Doroczne polskie obrzędy i zwyczaje ludowe, wyd. Muzeum Etnograficzne w Krakowie, 1965 Kraków.
 

Tradycyjnie – Dziady

01 lis


Zaczęliśmy obchodzić skomercjalizowane Halloween, a zapomnieliśmy o naszych starych obyczajach.

Dziady – zwyczaj ludowy Słowian i Bałtów,
wywodzący się z przedchrześcijańskich obrzędów słowiańskich. Jego
zasadniczym celem było nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i
pozyskanie ich przychylności. Dziady obchodzono dwa razy w roku – wiosną i jesienią:

  • wiosna: wiosenne święto zmarłych obchodzone w okolicach 2 V (wedle faz księżyca)
  • jesień: Dziady obchodzone w noc z 31 X na 1 XI, zwane też Nocą zaduszkową, będące niejakim przygotowaniem do jesiennego święta zmarłych, obchodzonego w okolicach 2 XI (wedle faz księżyca)
 

Obrzędy

W najbardziej pierwotnej formie obrzędu dusze należało ugościć, (np. miodem, kaszą
i jajkami) aby zapewnić sobie ich przychylność i jednocześnie pomóc im
w osiągnięciu spokoju w zaświatach. Wędrującym duszom oświetlano drogę
do domu rozpalając ogniska na rozstajach, aby mogły spędzić tę noc
wśród bliskich. Echem tego zwyczaju są współczesne znicze. Ogień mógł jednak również uniemożliwić wyjście na świat upiorom
– duszom ludzi zmarłych nagłą śmiercią, samobójców itp (między innymi w
tym celu rozpalano go na podejrzanej mogile). W niektórych regionach Polski, np. na Podhalu w miejscu czyjejś gwałtownej śmierci każdy przechodzący miał obowiązek rzucić gałązkę na stos, który następnie co roku palono.

W tym dniu wspierano jałmużną żebraków (początkowo ofiarowując im
dary w naturze, później także pieniądze) aby wspominali dusze zmarłych.
W tym dniu niektóre czynności były zakazane, np. wylewanie wody po
myciu naczyń przez okno, by nie oblać zabłąkanej tam duszy i palenie w
piecu, bowiem tą drogą dusze dostawały się niekiedy do domu.

Zwyczaj dziadów w literaturze

Do tego zwyczaju nawiązuje Adam Mickiewicz w Dziadach, gdzie opisano wzywanie dusz podczas obrzędu odbywającego się w opuszczonym miejscu kultu (kaplicy, kościele) lub na cmentarzu. Obrzędowi przewodniczył Guślarz (Koźlarz, Huslar), wzywający dusze zmarłych przebywających w czyśćcu,
aby powiedziały, czego potrzeba im do osiągnięcia zbawienia i aby
posiliły się z żywymi. Etnologia przedstawia jednak święto "Dziadów" w
trochę odmiennej postaci. Obrzędy z okazji Dziadów odbywały się za
czasów chrześcijańskich w miejscach związanych archetypowo (a często
również i lokalizacyjnie) z dawnymi ośrodkami kultu – na wzgórzach,
wzniesieniach, pod świętymi drzewami, w miejscach uważanych za święte
(czasem rzeczywiście przy kaplicach, które często były budowane na
dawnych miejscach kultu pogańskiego). Z racji swojego charakteru Dziady
często odbywały się również przy grobach przodków, na cmentarzyskach.
Mickiewiczowskie nawiązania do terminów takich jak "czyściec" i
"zbawienie" są natomiast wynikiem nałożenia i przemieszania prastarych
zwyczajów żywych od wieków wśród ludu oraz narzuconego chrześcijaństwa.

Dziady a chrześcijaństwo

W związku z ekspansją chrześcijaństwa lokalne, miejscowe zwyczaje
tzw. pogańskiego pochodzenia, były sukcesywnie zakazywane. Ostatecznie
jednak to, czego nie udało się wyprzeć nawet surowymi zakazami, było
adaptowane lub zastępowane znanymi dziś formami – współczesnym
odpowiednikiem dziadów są Zaduszki.

Szczątki dawnych świąt przetrwały nawet do początków ubiegłego
wieku. Znane były dość powszechnie jeszcze w latach 30. specjalne
rodzaje pieczywa, które rozdawano ubogim (zazwyczaj jako zapłatę za
modlitwę w intencji zmarłych), a pierwotnie będące przeznaczone dla
dusz.

Jednym z przykładów zachowania się i przenikania z chrześcijaństwem
"Dziadów" jest obrzęd, jaki występował do początków XX wieku w rejonie
Latowickim. Sprzyjało temu pewna izolacja od większych skupisk ludzkich
oraz odległość od lokalnej parafii. Podobne sytuacje, gdy dawne obrzędy
zachowały ciągłość mimo przyjęcia chrześcijaństwa (także przy
częściowej zmianie charakteru obrzędowości) miały miejsce także w
Puszczy Kozienickiej, Bojkowszczyźnie i Ukraińskim Polesiu.

Dziady w rejonie latowickim rozpoczynały się drugiego listopada
uroczystą modlitwą (tzw."dziadami") w starej, niezamieszkanej chacie, a
następnie odprawiano je w konkretnych, uznanych za magiczne miejscach,
m.in. na miejscowym uroczysku gdzie wg lokalnej tradycji w dawnych
wiekach znajdowało się miejsce cmentarne. W centralnym miejscu obrzędu
palono ogień, na prowadzącego obrzęd wybierano starca i ubranego w
białą szatę guślarza. Wywoływali oni kolejno dusze zmarłych i karmili
odrobinami postnego jadła namaczanego mlekiem i miodem, jako że
wierzono, że właśnie tego dnia zmarli wracają, by się pożywić oraz
także w to, że dusze trwają w zaświatach dopóki trwa pamięć o nich.
Obowiązywała także zasada ciszy na obrzędzie oraz chusty okrywające
twarze uczestników, spojrzenia mogły spowodować porwanie przez dusze w
zaświaty. Obrzęd kończył się zawsze przed północą.

Współczesne obchody

Do dnia dzisiejszego na terenach wschodniej Polski, Białorusi,
Ukrainy i części Rosji kultywowane jest wynoszenie symbolicznego jadła,
w symbolicznych dwójniakach, na groby zmarłych. Dziady kultywuje też
większość współczesnych słowiańskich ruchów neopogańskich (rodzimowierczych), zwykle pod nazwą Święta Przodków. W Krakowie co roku odbywa się tradycyjne Święto Rękawki (Rękawka), bezpośrednio związane z pradawnym zwyczajem wiosennego święta przodków.

za Wikipedia

 
 

  • RSS